Materiał Partnera

Nie tylko oddech – sprawdzone techniki relaksacyjne dla zestresowanej mamy

Macierzyństwo to codzienność pełna emocji. Także tych skrajnych – od łez wzruszenia przy pierwszym „mama”, przez uśmiech radości z powodu zjedzonej samodzielnie marchewki, aż po uczucie złości spowodowane skrajnym przemęczeniem. To ostatnie zwłaszcza warto starać się wyeliminować. Podpowiadamy, jak!


Joga, mindfulness, ćwiczenia oddechowe – to sprawdzone i oczywiste sposoby pomagające w wyciszeniu i redukcji stresu. Warto jednak sięgnąć także po inne, te działające na poszczególne zmysły!

WZROK

Zmęczone oczy, zwłaszcza po kilku nieprzespanych nocach, potrafią odebrać radość patrzenia na świat i malucha. Dlatego tak ważne jest zapewnienie im relaksu! Jeśli czujesz, że na co dzień towarzyszy ci za dużo bodźców, wybierz się na spacer do lasu lub parku – zieleń działa na zmysł wzroku kojąco. Z kolei decydując się na wieczorny relaks przy książce, zadbaj o odpowiednie oświetlenie, żeby dodatkowo nie wysilać oczu. Jeśli zaś relaks = film lub serial, postaraj się nie zarywać nocy i nie przesadzać z liczbą odcinków na raz! Najlepszym bowiem sposobem na odpoczynek dla twoich oczu jest ich... zamknięcie. Mając wybór i możliwość, postaw zatem na sen!

SŁUCH

Dźwięki towarzyszą nam niemal bez przerwy. Od tych delikatnych, czyli szumu wiatru i szczekania psów w oddali, po te bardziej denerwujące, jak syrena karetki przejeżdżająca pod oknem czy płacz malucha. To one właśnie potrafią nieźle zestresować. Jednak podobnie jak uporczywe „atakowanie” słuchu wyprowadza z równowagi, tą samą drogą można tę równowagę przywrócić… Być może włączenie w Internecie nagrania z koncertu plenerowego, na którym świetnie bawiłaś się kilka lat temu przywoła w pamięci cudowne chwile i pomoże się zrelaksować? A może kojąco zadziała jeden z koncertów muzyki Straussa? Nawet jeśli nie poświęcasz się tylko słuchaniu muzyki, co umówmy się – przy małym dziecku jest niemal niemożliwe – znajome i kojące dźwięki w tle zdecydowanie poprawiają nastrój nie tylko tobie! Maluch, który będąc w brzuchu uspokajał się przy muzyce Mozarta, teraz prawdopodobnie zareaguje podobnie. Warto zaczarować w ten sposób zmysł słuchu, zwłaszcza w te nieco gorsze dni.

SMAK

Istnieje teoria mówiąca o tym, że człowiek nie je po to by żyć, a przeciwnie – żyje po to, by jeść. I niewątpliwie jest w niej sporo bolesnej prawdy ;) Pusty żołądek to dyskomfort dla naszego organizmu powodujący jednak nie tylko złe samopoczucie fizyczne, ale również psychiczne. Błogość towarzysząca po zjedzeniu smacznego posiłku to nic innego jak wzrost poziomu endorfin, czyli hormonów szczęścia. Dlatego jeśli tylko to możliwe, warto zrezygnować z posiłku jedzonego w biegu i na stojąco na rzecz (przynajmniej jednego) przygotowanego z zaangażowaniem (niekoniecznie samodzielnie!) i spokojnie zjedzonego przy stole. Dobrze jest zadbać również o to, by od czasu do czasu przekazać opiekę nad maluchem komuś bliskiemu i udać się do przytulnej knajpki z partnerem lub przyjaciółkami.

WĘCH

To najmniej zbadany zmysł, jednocześnie wiemy o tym, że rozwija się jako pierwszy, jeszcze w okresie płodowym. Zapachy towarzyszą nam oddziałując na naszą podświadomość. Kluczem jest, aby robić to… całkiem świadomie! Istnieje grupa aromatów energetyzujących oraz takich, które sprawdzą się idealnie przed snem, działając na nasze ciało kojąco i odprężająco. Warto zgłębić tę wiedzę i dowiedzieć się w ten sposób czegoś o sobie. Może okazać się, że drażni cię dzika róża, z kolei olejek migdałowy otuli cię i wyciszy. Odpowiednie dla ciebie i twojej rodziny świece zapachowe czy kadzidła pomogą wprowadzić w domu ład i spokój. Zapach można wykorzystać również do programowania pór dnia – rozpylona o poranku lawenda będzie zastrzykiem energii na cały nadchodzący dzień, zaś wieczorna świeca o zapachu pszczelego miodu ukołysze do snu…

DOTYK

Jest najbardziej czułym ze zmysłów i działa w dwie strony. Jedną bowiem z najbardziej relaksujących czynności jest chyba dla każdej mamy dotykanie maluszka – głaskanie, masowanie, tulenie… Jednocześnie jednak zmęczonemu matczynemu ciału również należy się odrobina troski. Nie miej oporów, by oddać się od czasu do czasu w ręce doświadczonego masażysty lub kosmetyczki, która zaopiekuje się twoją zmęczoną skórą. To nie tylko kwestia samego relaksu, ale również zdrowia. Jeśli twój maluch cierpi na ataki kolki, a ukojenie przynosi mu tylko noszenie i lulanie, musisz zadbać o swoje mięśnie. Aby mieć siłę przetrwać trudniejszy czas.

Nasze ciało ma to do siebie, że pozwala nam stymulować kilka zmysłów w tym samym czasie. Dlatego próbuj eksperymentować i łączyć – smak z zapachem, wzrok z dotykiem czy słuch z praktyką jogi. Ale to tylko przykładowe konfiguracje. Niech będą inspiracją. Na pewno sama znajdziesz najlepszą dla siebie! Albo kilka ;)